Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home

Mercedes SLR McLaren | Tamiya | 1:24 - budowa

Email

W oryginale Mercedes SLR McLaren ma silnik V8 5,5 litra, ponad 600 KM, prędkość maksymalną ponad 330 km/h, przyśpieszenie do 100 km/h w 3,8 sekundy i kosztuje ponad 600 tysięcy dolarów! Takie parametry zobowiązują do przyłożenia się do budowy modelu. Dlatego zdecydowałem się, prócz tego co Tamiya daje w pudełku, wykorzystać elementy fototrawione firmy Crazy Modeller oraz zestaw elementów żywicznych i fototrawionych firmy Ka Models umożliwiający wykonanie wersji 722 tego samochodu.

Po otwarciu i zajrzeniu do środka zawartość pudełka z modelem Mercedes SLR McLaren sprawia bardzo dobre wrażenie. Zaliczyć go można do tej samej klasy modeli Tamiyi co Ferrari Enzo i Porsche Carrera GT, czyli najlepszych wyrobów tego producenta. W pudełku znajdują się dwie wypraski w kolorze czarnym, dwie srebrne, jedna przejrzysta z elementami oszklenia i kloszami lamp, jedna przejrzysta czerwona z kloszami lamp świateł stopu, jedna chromowana z elementami wewnętrznymi lamp i jedna chromowana matowa z felgami. W komplecie otrzymujemy również gumowe opony i metalową płytę podłogową. Uzupełnieniem zestawu są kalkomanie z odwzorowanymi wskaźnikami, maski do malowania szyb oraz metalowe naklejki na lusterka i logo firmy. Po sklejeniu nasz mały Mercedes będzie miał 195 mm długości i 81 mm szerokości. Cena zestawu waha się w okolicach 150 zł. Wypraski są odlane bardzo precyzyjnie i czysto, brak jest jakichkolwiek nadlewek, a linie podziału form są minimalnie widoczne i nie ma problemu z ich usunięciem. Producent przewidział w modelu Mercedesa SLR otwierane drzwi i maskę silnika. Silnik odwzorowany jest tylko częściowo, w swojej górnej części, nie stanowi to jednak problemu, gdyż elementy, które nie zostały odtworzone i tak nie byłyby widoczne w gotowym modelu. Jednak to, co zostało w silniku odtworzone wygląda bardzo dobrze. Wnętrze pojazdu zostało odwzorowane bardzo szczegółowo, czego niestety nie można powiedzieć o elementach zawieszenia. Instrukcja jest szczegółowa i z pewnością nie pozwala na popełnienie błędów przy montażu. Producent zaproponował tylko jeden kolor nadwozia – srebrny z czerwonymi elementami wnętrza. Sądzę jednak, że ze zmianą tego stanu rzeczy nie ma żadnego problemu, samochód jest robiony raczej na zamówienie, a ci których na niego stać na pewno popuszczą wodze fantazji i będą stosowali bardzo różne zestawienia kolorystyczne.

 

 

 

 

Wkrótce po pojawieniu się Mercedesa SLR McLaren firmy Tamiya na rynku ukazał się zestaw uzupełniający firmy Crazy Modeler. Składa się on z pięciu blaszek fototrawionych, kalkomanii i naklejek metalowych. Uzupełnieniem jest wielostronicowa instrukcja szczegółowo pokazująca jak wykorzystać zestaw waloryzacyjny. Instrukcja stanowi ponadto bogate źródło fotografii referencyjnych całej masy szczegółów samochodu. Dwie największe blaszki służą do bardzo dokładnego odwzorowania wentylowanych tarcz hamulcowych. Część elementów na blaszkach pozwala znacznie poprawić wygląd wlotów powietrza, których w tym samochodzie jest całkiem sporo. Jako uzupełnienie wnętrza producent zaproponował elementy wylotów systemu nawiewu powietrza, detale zamków w drzwiach, pasy bezpieczeństwa, pokrętła i panele na środkowej konsoli oraz metalowe nakładki na progi. Kilka elementów pozwala nam również poprawić wygląd silnika. Jeśli chodzi o stronę zewnętrzną samochodu, to zastosowanie zestawu umożliwia diametralną poprawę wyglądu wycieraczek.

 

 

 


Mercedes SLR 722 Edition to samochód kolekcjonerski, unikatowy, wyprodukowany w ograniczonej liczbie. A skąd 722? Otóż jest to numer boczny Mercedesa 300 SLR, który 30 kwietnia 1955 wygrał wyścig Mille Miglia. Od wersji seryjnej 722 Edition różni się zmienionymi wlotami powietrza z przodu, dyfuzorami z tyłu, sztywniejszym i niższym o 10 cm zawieszeniem i 19-calowymi kołami. Wewnątrz samochodu dominuje skóra, karbon i aluminium.

Budowę modelu zacząłem od pogłębienia linii podziału blach. Jest to czynność o tyle istotna, że zdecydowałem się na wykonanie modelu Mercedesa w kolorze czarnym i podkreślenie linii podziału karoserii przy pomocy wpuszczenia w nie ciemnej farby nie przyniosłoby oczekiwanego efektu. Czynność tę wykonałem przy pomocy zwykłej igły krawieckiej zamocowanej w oprawce do wierteł o małej średnicy.

 


Teraz przyszła kolej na zawieszenie. Dużą pomoc stanowiły tutaj fototrawione tarcze hamulcowe oraz żywiczne felgi i zaciski hamulcowe. Amortyzatory wykonałem w większości samodzielnie wykorzystując do tego igły iniekcyjne o różnej średnicy, rurkę aluminiową i drut, z którego wykonałem sprężyny.

 

 

 


Chciałbym w tym miejscu napisać dwa słowa o zestawie firmy Ka Models umożliwiającym wykonanie wersji 722 Edition. Zestaw jest dosyć imponujący w swej zawartości. Znaleźć tam można przedni spojler i zderzak, nową maskę z odtworzonymi wewnątrz kanałami powietrza i metalowymi ekranami cieplnymi, nowe felgi, zaciski hamulcowe, wewnętrzne elementy przednich lamp zespolonych, tylne dyfuzory oraz fotele kierowcy i pasażera. Wszystkie te elementy zostały wykonane jako odlewy żywiczne. I w tym tkwi największy problem. Posiadają one nieskończoną ilość bąbli powietrznych na powierzchni i tuż pod nią. Jest też masa nadlewek i kanałów dolotowych umieszczonych w miejscach trudnych do obróbki. Doprowadzenie tego wszystkiego do porządku kosztowało sporo czasu i nerwów.

 

Felgi są ażurowe i przez to, że wykonane z żywicy – bardzo delikatne. Jedna z nich podczas obróbki połamała się na kilka części i cały dzień zajęło mi jej poskładanie i zaszpachlowanie. Czary goryczy dopełniły metalowe naklejki z logotypami i innymi elementami graficznymi, gdzie folia transportowa miała klej silniejszy od kleju na samych naklejkach. Z tego powodu oderwanie drobnych, delikatnych elementów i umieszczenie ich we właściwych miejscach zszarpało resztki nerwów pozostałe po obróbce części żywicznych.

 

Po tym wszystkim wykonanie fototrawionego mechanizmu unoszenia maski było już spacerkiem. Na szczęście na tym skończyły się problemy z budową modelu Mercedesa.

 


Na drugi ogień poszła makieta silnika. Mimo że Tamiya wykonała go z niewielkiej ilości części, to dzięki elementom fototrawionym z zestawów Crazy Modeller, Ka Models oraz kilkunastu częściom dorobionym samodzielnie prezentuje się on całkiem okazale. Do pomalowania metalowych w rzeczywistości elementów silnika użyłem farb metalicznych w różnych odcieniach Mr.Color Super Metallic firmy Gunze. Kalkomanie ze wzorem karbonu oraz tabliczkami informacyjnymi i ostrzegawczymi dodatkowo podnoszą realizm modelu. Wewnętrzną część maski w miejscu, gdzie w oryginale były ekrany odbijające promieniowanie cieplne, okleiłem folią aluminiową przy pomocy kleju adhezyjnego firmy Microscale.

 

 


Wnętrze samochodu zostało pomalowane farbami Humbrol w kolorach czarnym i antracytowym. Użyłem farb serii Satin, które są półmatowe i doskonale imitują skórę. Pasy bezpieczeństwa kierowcy i pasażera zostały wykonane z taśmy firmy Tamiya pociętej na cienkie paseczki i pomalowanej. Realizmu wnętrzu nadały dodatkowe elementy fototrawione w postaci wylotów nawiewu powietrza, pedałów hamulca i gazu, okuć pasów bezpieczeństwa i nakładek na progi. Ponadto we wnętrzu na środkowej części tablicy rozdzielczej, podobnie jak w komorze silnika, wykorzystałem naklejki ze wzorem karbonu oraz naklejki informacyjne i ostrzegawcze umieszczone w miejscach, w których występują one w prawdziwym pojeździe.

 

 


W końcu nadszedł czas na najbardziej pracochłonny element modelu, który jednocześnie ma największy wpływ na jego wygląd, czyli na karoserię. Czarny kolor jest kolorem, który bezwzględnie ujawnia wszystkie niedokładności w przygotowaniu powierzchni do malowania i w późniejszej odróbce lakieru. Przed naniesieniem podkładu dokładnie wyszlifowałem wszystkie elementy karoserii usuwając wszystkie linie podziału form. Jako podkładu użyłem Surfacera 1200 firmy Gunze. Po wyschnięciu wyszlifowałem go dokładnie na mokro papierami ściernymi o różnej ziarnistości kończąc na 2500. Czynność tę powtórzyłem trzykrotnie, gdyż za każdym razem znajdowałem jeszcze różne ryski i inne niedokładności.

 

Jako koloru bazowego użyłem Mr.Color Super Black firmy Gunze. Jedną warstwę suchą, mającą na celu wypełnienie farbą wszystkich zagłębień i miejsc trudno dostępnych i dwie warstwy mokre, po których uzyskałem już połysk. Między jedną i drugą warstwą mokrą było oczywiście kilkanaście dni przerwy i szlifowanie bardzo drobnym papierem ściernym.

 

Jako lakieru bezbarwnego użyłem 2 Pack Clear Coat System firmy ZERO Paints. Składa się on z lakieru, utwardzacza, rozcieńczalnika i kilku dodatków w postaci pojemników do mieszania lakieru, miarki do dokładnego odmierzania ilości składników, patyczków do mieszania i rękawiczek ochronnych. Lakier ten posiada dwie niezaprzeczalne zalety: udaje się położyć bardzo gładką powierzchnię i można go dalej obrabiać już po 48 godzinach. Wadą jest dość osobliwy zapaszek podczas malowania. Położyłem dwie warstwy lakieru w odstępie 20 minut. Mimo, że lakier tworzy bardzo gładką powierzchnię, teoretycznie nie wymagającą polerowania, to w praktyce nigdy jeszcze mi się to nie udało ze względu na wszędobylski kurz. Zawsze znajdzie się kilka jego drobinek zatopionych w lakierze.

 


Do ostatecznego polerowania karoserii użyłem zestawu Micro-mesh Craft kit. Składa się on z zestawu płaskich gąbek z naklejonym papierem ściernym o ziarnistości w zakresie 1500-12000, co umożliwia nadanie dość dużego połysku. Do ostatecznego polerowania karoserii użyłem past polerskich firmy Tamiya o gradacjach coarse, fine i finish. Ostatnią rzeczą przy pracach nad karoserią było nałożenie wosku Tamiya Modelling Wax, który nadał karoserii ostatecznego połysku i zabezpieczył przed osiadaniem kurzu.


Teraz można już było przystąpić do ostatecznego montażu.

 

We wloty i wyloty powietrza w karoserii zostały wklejone fototrawione siatki, ponadto zamontowane zostały drzwi, maska i przykręcona płyta podłogowa. Po tym nastąpił jeden z najprzyjemniejszych dla mnie momentów przy budowie modelu, czyli fotografowanie... >>GALERIA