Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Galerie modeli F4U-1 Corsair | Tamiya | 1:48 - Galeria

F4U-1 Corsair | Tamiya | 1:48 - Galeria

Email

 

There’s a story that needs telling

Of our friends that don’t come back

Of the boys who’ve left our Hell Hawks

Of the comrades that we lack.


There was Britt and Tate and Eckart,

There was Peck and Poncho too.

Every one of them is gone now,

But their mem’ries follow through.(...)


There is naught but good to say now

Of the one shot down in flame.

All the oldest of the Hell Hawks

Will long honor Poncho’s name.[1]

 

Zapisując te strofy wiersza Over the Horizon Capt. Theron H. Brown musiał widzieć przed oczyma smukłą sylwetkę i roześmianą twarz swojego dywizjonowego kolegi Foya Poncho Garisona. Wspomnienie autora o poległych towarzyszach broni musiało wracać również do dnia 17 lipca 1943 i wstrząsającego obrazu spadającego w płomieniach Corsaira nr 20 z orłem wymalowanym na osłonie silnika. Nie wiedział wówczas, że wkrótce – 12 sierpnia 1943, podzieli tragiczny los opłakiwanych przyjaciół z dywizjonu VMF-213.

 

U.S. Marines Fighting Squadron 213 The Hell Hawks został sformowany w bazie Ewa na Hawajach 1 lipca 1942. W lutym 1943 dywizjon uzbrojony w najnowszy typ myśliwca – F4U został przerzucony na wyspę Espiritu Santo – bezpośrednie zaplecze działań bojowych na Pacyfiku. 4 kwietnia zluzował w składzie Cactus Air Force na lotnisku Hendersona VMF-124. Pierwszą turę bojową, podczas której wykonywał zadania eskorty bombowców nad Bougainville oraz misje patrolowe i obronne nad wyspami otaczającymi Guadalcanal, VMF-213 zakończył 12 maja 1943 z siedmioma zwycięstwami na koncie. Po stronie strat odnotowano dwóch poległych pilotów. Po krótkim odpoczynku w Australii, 17 czerwca piloci The Hell Hawks wrócili na Pacyfik. Druga tura bojowa przypadła na okres nasilenia starć powietrznych nad Archipelagiem Salomonów.

Dużym sukcesem piekielnych jastrzębi zapisał się dzień 30 czerwca, kiedy to dywizjon osłaniał desant na wyspę Rendova. Skuteczna obrona floty inwazyjnej zaowocowała zaliczeniem pilotom VMF-213 aż 20 strąconych samolotów wroga. Lipiec 1943 był najtrudniejszym miesiącem dla jednostki. Według wspomnień jednego z jej asów, Capt. J. Cuppa, możliwości bojowe skurczyły się dramatycznie. Cały squadron był w stanie wystawić do walki każdego dnia zaledwie jedną eskadrę – flight, w składzie ośmiu maszyn, podczas gdy na początku tury do dyspozycji były 24 Corsairy, a w powietrze wysyłano trzy flighty. Tak trudna sytuacja sprzętowa i kadrowa była następstwem strat poniesionych w ciężkich walkach powietrznych toczących się w drugiej połowie miesiąca nad Nową Georgią. 19 lipca dowódca dywizjonu Maj. Weissenberger zmuszony był poprosić dowództwo o przydzielenie dywizjonowi lżejszych zadań. 26 lipca po wykonaniu misji nad Kahili wszyscy piloci The Hell Hawks zostali uziemieni decyzją lekarza dywizjonu z powodu wyczerpania walką, a dwa dni później squadron został zluzowany z linii przez VMF-214 – legendarne czarne owce Maj. Boyingtona.

 

Podczas drugiej tury dywizjon zapisał na konto swoich sukcesów 62 zniszczone samoloty wroga. Siedmiu pilotów (Weissenberger, Cupp, Hall, Shaw, Thomas, Morgan i Vedder) uzyskało status asa. Niestety sześciu innych Marines – wśród nich także Foy Poncho Garison, poległo w walce i w katastrofach. Trzecia tura powiększyła dorobek The Hell Hawks o kolejne zestrzelenia (35), ale także przyniosła nowe ofiary. Pięciu pilotów zostało uznanych za zaginionych (MIA) – żaden z nich nie wrócił do domu. 11 października 1943 Marine Fighting Squadron 213 został zastąpiony w wykonywaniu zadań przez VMF-221, a 9 grudnia wrócił do USA.

 

Jednym z pilotów dywizjonu, którzy uczestniczyli w walkach od początku był Foy Poncho Garison. W trakcie pierwszej tury – 13 kwietnia 1943 został awansowany do stopnia 1st Lieutenant. W wielkiej bitwie powietrznej 30 czerwca stoczonej w obronie floty inwazyjnej u wybrzeży Rendovy odniósł swoje jedyne zwycięstwa powietrzne zestrzeliwując dwa myśliwce Zero.

Piloci VMF-213 pod koniec pierwszej tury bojowej. Foy Garison siódmy od lewej w pierwszym rzędzie.

źródło: http://dwp.bigplanet.com/johnl123/vmf1213/

Nie zdążył osiągnąć tytułu asa. Według lapidarnego zapisu w dzienniku dywizjonowego lekarza – doktora Livingooda, 17 lipca 1943  w czasie powrotu z misji nad Kahili Poncho odłączył się od formacji w celu przechwycenia myśliwca Zero. W wyniku walki oba skrzydłowe zbiorniki Corsaira stanęły w płomieniach i samolot wpadł do morza. Ponieważ nikt z towarzyszy lotu nie widział spadochronu, pilota uznano za poległego (KIA).

Chociaż 1st Lt. Foy Garison był jednym z wielu poległych nad Wyspami Salomona marines, to właśnie jego czyny i ofiara życia doczekały się swego rodzaju upamiętnienia. Dzięki popularnemu zestawowi Tamiya (F4U-1 w skali 1:48), liczni modelarze na całym świecie budują model jego samolotu z efektownym orłem na okapotowaniu silnika. Szkoda, że tak niewielu z nich chce dowiedzieć się czegoś więcej o losach pilota i jego Corsaira z białym numerem 20.

 

Bibliografia:

http://dwp.bigplanet.com/johnl123/vmf1213/

M. Styling, Corsair Aces of World War 2, wyd. Osprey, 1995

T. Szlagor, Corsairy nad Rabaul, wyd. Kagero, Lublin 2008

A. R. Zbiegniewski, Chance Vought F4U Corsair, wyd. Kagero, Lublin 2004

 


[1] Fragment wiersza T. H. Browna, [za:] http://dwp.bigplanet.com/johnl123/vmf1213/. Oryginalny tekst składa się z dwunastu zwrotek odnoszących się do wszystkich pilotów poległych w walce i zaginionych w trakcie dwóch pierwszych tur bojowych VMF-213.